czwartek, 25 lutego 2016

Co się ogląda w Kenii i Tanzanii

Tematem lutowej edycji W 80 blogów dookoła świata są seriale. Ja chciałabym Wam opowiedzieć o tym, co najchętniej oglądają telewidzowie w Kenii i Tanzanii. Zapraszam. 



Zarówno Kenijczycy, jak i Tanzańczycy kochają seriale, a już w szczególności opery mydlane. Największe stacje telewizyjne wyświetlają ich naprawdę wiele, co trochę przypomina telenowelowy boom w Polsce w latach dziewięćdziesiątych. I to dosłownie, bo spora część tytułów pochodzi z Ameryki Południowej. Ostatnio pojawiły się też seriale chińskie, co zapewne związane jest z ekonomiczną ekspansją Chin na kontynencie afrykańskim. Nie oznacza to jednak, ze rodzima kinematografia sobie nie radzi. Niekwestionowanym królem popularnych filmów, seriali i muzyki jest oczywiście południowonigeryjskie Nollywood, które co roku produkuje setki takich obyczajowych tasiemców oglądanych później na całym kontynencie. Produkcje te może i nie należą do najambitniejszych, ale niewątpliwie mogą pochwalić się niezwykłą popularnością. (W ostatnich latach takim ogólnoafrykańskim hitem z Nollywood była chociażby telenowela o pięknych i bogatych zatytułowana Tinsel). Dość dużym ośrodkiem, w którym powstają popularne afrykańskie seriale, jest też Republika Południowej Afryki. Pierwszym dużym sukcesem południowoafrykańskiego przemysłu serialowego była niewątpliwie opera mydlana Generations. którą nadawano od 1994 do 2014 roku, choć do liczby odcinków Mody na sukces czy nawet naszego rodzimego Klanu sporo jej jednak brakuje. Kenijska i tanzańska kinematografia nie ma aż takiej siły przebicia, ale i tu znajdą się tytułu, które oglądały miliony. 

Co może zaskoczyć Europejczyka we wschodnioafrykańskich serialach?

Czymś niespotykanym u nas na taką skalę jest niewątpliwie ich dydaktyzm. Bardzo często zdarza się, że seriale są dotowane z budżetu państwa w zamian za edukacyjną fabułę, która będzie ostrzegała choćby przed zagrożeniami związanymi z HIV czy niechcianą ciążą. Samej fabule zwykle niestety jednak to nie służy. Kolejną rzeczą jest niewątpliwie obraz Afryki zupełnie inny od tego, do którego przywykliśmy w naszej telewizji. Afrykańska kinematografia raczej do Polski nie dociera, więc jedyne co mamy to filmy dokumentalne o wszelakich możliwych nieszczęściach. Oglądamy klęski nieurodzaju, dzieci z wydętymi z głodu brzuchami, chaty z błota, dziewczynki siłą wydawane za mąż, a w najlepszym wypadku tańczących dla turystów Masajów. Tymczasem bohaterowie wschodnioafrykańskich seriali zwykle żyją w dużych miastach, są młodzi, piękni, dobrze ubrani i chodzą do modnych klubów, a ich głowy zaprzątają głównie problemy sercowe. Mówiąc w skrócie, kompletnie nie różnią się od bohaterów telenowel z innych części świata. 

Najpopularniejsze wschodnioafrykańskie (a właściwie kenijskie) seriale

Shuga

źródło: buzzkenya.com
Ten tytuł z pewnością zasługuje na miano najbardziej popularnego kenijskiego serialu. Doczekał się emisji przez 70 stacji telewizyjnych w 40 krajach Afryki. Pierwszy sezon pojawił się w 2009 roku, drugi w 2011. Jedną z głównych ról gra tu Lupita Nyong'o, zdobywczyni Oscara z rolę drugoplanową w filmie Zniewolony. 12 years a Slave. Serial opowiada o grupie studentów z Nairobi i ich sercowych perypetiach. Jak na tę część świata jest też naprawdę odważny ze względu na sceny seksu i wplecione w dialogi pogadanki o użyciu kondomów. W 2013 roku prawa do serialu zostały sprzedane nigeryjskiej firmie produkcyjnej, która wkrótce zaczęła nadawać jego remake zatytułowany Shuga Naija. Wszystkie sezony można obejrzeć na YouTube. W wersji kenijskiej bohaterowie przeważnie mówią po angielsku, czasem tylko przechodzą na suahili, ale są do tego angielskie napisy. 



Mali

źródło: wikipedia.org

Opera mydlana z prawdziwego zdarzenia. Tytuł to nazwisko rodziny,  o której opowiada serial, ale też suahilijskie słówko na pieniądze i bogactwo. Serial ma też podtytuł: połączeni przez krew, podzieleni przez pieniądze, więc wszystko jest w zasadzie jasne. Kiedy umiera pan Mali, głowa bogatej rodziny, zaczyna się walka o spadek. Serial emitowano w Kenii i Ugandzie w latach 2011-2012. 

Lies that Bind

źródło: www.spielworksmedia.com
Bardzo podobna historia do Mali z lokalnym smaczkiem. Bogaty pan Juma, któremu przyjdzie pożegnać się z tym światem, ma bowiem trzy żony i całkiem sporo dzieci. Serial wypuściła w 2011 roku stacja KTN, czyli pierwsza prywatna stacja telewizyjna w Kenii, która była bardzo popularna w latach dziewięćdziesiątych, a teraz przegrywa z rosnącymi w siłę konkurentami. Między innymi z powstałą w 2005 roku NTV, która to właśnie emitowała Mali


Co jeszcze ogląda się we Wschodniej Afryce?

Kenijskie i tanzańskie stacje telewizyjne nie różnią się aż tak bardzo od naszych. Każda szanująca się stacja ma swój program informacyjny i stara się o prawa do transmisji meczów Premier League, ale i tak największą oglądalnością cieszy się rozrywka. W ostatnich latach popularne były zwłaszcza reality shows, a niekwestionowanym rekordzistą pod względem oglądalności na całym kontynencie pozostaje Big Brother Africa. Brzmi znajomo? Program miał charakter ponadnarodowy, a mieszkańcy domu Wielkiego Brata pochodzi z różnych krajów Afryki. Sporą oglądalnością może się tech pochwalić kenijski reality show Tujuane (Poznajmy się), którego uczestnicy chodzą na randki w ciemno na oczach tysięcy widzów. Za lokalny koloryt pewnie można by uznać spory udział w czasie antenowym programów muzycznych. Są nawet takie poświęcone wyłącznie muzyce religijnej. Swoje programy mają też inne lubiane gatunki muzyczne, jak hip hop czy bongo flava. Ten ostatni gatunek chyba najlepiej przetłumaczyć jako hiphopolo, bo dużo w nim prostych śpiewanych refrenów, rapowanych wstawek i niskobudżetowych teledysków, a wokaliści nadużywają słowa mpenzi (suahilijski odpowiednik baby). Popularnym programem poświęconym gwiazdom i wydarzeniom muzycznym, ale też modzie i miejscom, w których warto bywać, jest Mashariki Mix (do obejrzenia tutaj) . Jednym z prowadzących jest w nim były uczestnik Big Brother Africa Nic Wang'ondu. No cóż, najwyraźniej robienie kariery przez reality show to też światowy trend. Ostatnim typem popularnych programów rozrywkowych, o których pewnie warto wspomnieć, są programy satyryczne. Najpopularniejsze to choćby prowadzony przez komika Daniela Ndambukiego Churchill Show czy The XYZ, w którym występują lalki-karykatury polityków.



Koniecznie zajrzyjcie też na inne blogi biorące udział w akcji. ;)


AUSTRIA
Viennese breakfast: Seriale kryminalne rodem z Austrii

CHINY
Biały Mały Tajfun: Chińskie seriale

FINLANDIA
Suomika: Ucz się języka fińskiego przez oglądanie seriali!

FRANCJA
Francuskie i inne notatki Niki: “Panie na Mogadorze” - pierwszy obejrzany serial francuski
Français mon amour: Francuskie seriale

GRUZJA
Gruzja okiem nieobiektywnym: Tiflisi-serial o Gruzinach dla Gruzinów

KIRGISTAN
O języku kirgiskim po polsku: Akademik, czyli blaski i cienie studenckiego życia w Biszkeku
Enesaj.pl: Wywiad z kirgiskim aktorem Nurbekiem Sawitachunowem

NIEMCY
Językowy Precel: Najlepsze niemieckie seriale

STANY ZJEDNOCZONE
Angielski C2: Sheldon i seks
Specyfika języka: Serial z idiomem: Gotowe na wszystko
Papuga z Ameryki: Język angielski dla każdego - Amerykańskie seriale godne polecenia

TURCJA
Turcja okiem nieobiektywnym: Fenomen tureckiego serialu

WŁOCHY
CiekawAOSTA: Pericolo verticale - serial o Alpejskim Pogotowiu Ratunkowym
Studia, parla, ama: Seriale, czyli prawdziwy ojciec Mateusz
Italia…Che meraviglia!: Top 5 włoskich seriali online

9 komentarzy:

  1. Nollywood obiło mi się o uszy, napisałabyś o nich coś więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem jakimś specjalistą od Nollywood, choćby dlatego, że nie tą częścią Afryki się na co dzień interesuję. A i same filmy jakoś do mnie nie przemawiają, zwykle są długie (ludzie mają czas i 4 godziny pooglądają, nie?), zwykle też dość niskobudżetowe. Tematy to jak wszędzie miłość, zdrady i chciwość. No może z lokalnym kolorytem, bo czasem ktoś na kogoś rzuci urok. Wiem za to, że to już obecnie drugie po Boolywood miejsce na świecie, gdzie produkuje się najwięcej filmów i seriali. Jakieś dwa tysiące produkcji rocznie. Obroty szacuje się różnie, zwykle na jakieś 500 mln dolarów. Parę lat temu był o Nollywood niezły artykuł w polskim National Geographic: http://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/jak-to-sie-robi-w-nollywood Ale Nigeria dominuje nie tylko w filmach, ich muzyka rozrywkowa to też towar eksportowy, słucha jej praktycznie cały kontynent (no może poza muzułmańską północą, bo dla nich to zbyt nieprzyzwoite).

      Usuń
    2. Mimo że się nie interesujesz tą częścią Afryki to widać, że ewidentnie wiesz więcej ode mnie ;)

      Dzięki za linkę. Kiedyś trafiłam na krótką informację o innych -woodach i byłam ciekawa, czy wszędzie powiela się ten sam schemat filmów/seriali raczej mało ambitnych, tasiemcowatych i tematycznie kręcących się wokół tego, co najważniejsze czyli miłości i bogactwa ;)

      To ciekawe, że Nigeria tak zdominowała prawie cały kontynent. Czy to też np popularny kierunek zarobkowy np w Tanzanii/Kenii? Czy tam nie ma kultury wędrowania za pracą?

      Usuń
  2. Moja Babcia kochała "Pokolenia" :D Ja też się naoglądałam dzieckiem będąc...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Shuga" z Lupitą to musi być prawdziwy hicior! Nam pokazuje się Afrykę tylko w określony sposób a widać, że biznes filmowy wszędzie działa tak samo - musi być bogactwo, luksus i problemy miłosne, bo to się po prostu sprzedaje. Miło się czytało, oczywiście nie znałam żadnego serialu, choć o Nollywood i ilości produkowanych tam filmów słyszałam. Jakaś wiedza z tego zakresu do Polski też dociera, może niedługo nastanie moda na Nollywood tak jak na Bollywood, byłoby ciekawie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałabym ten z Lupitą, to piękna kobieta i dobra aktorka, serial na pewno był ciekawy. Ciekawe, że seriale pokazują ten świat wyidealizowany, ale może to poniekąd dobrze: w końcu ludzie chcą oglądać niekoniecznie to, co mają na co dzień...

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę tu mało o Tanzanii więc dodam parę faktów.
    Przede wszystkim jest jeden serial który od kilkunastu lat jest w telewizji (przynajmniej od 2002) jest to południowoafrykański Isidingo.
    Kilka lat temu powstał i chyba jeszcze jest serial wyprodukowany w Tanzanii. chyba jedyny. to Siri ya mtungi. zrobionyza pieniadze z Media for Development International Tanzania.Bardzo popularne są również seriale filipińskie lub koreańskie. od kilku lat też obecne chińskie. popularność chińskich seriali bierze się stąd, że są z dubbingiem po suahili. Reszta seriali jest po angielsku. niektóre seriale można kupić na targu z domowym tłumaczeniem na suahili.
    A poza tym jest mnóstwo filmów zrobionych w Tanzanii. ewenementem jest Steven Kanumba, który był aktorem, resyserem i producentem. zmarła w niewyjasnionych okolicznościach w wieku 28 lat a zagral w ponad 40 filmach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Andrzeju bardzo dziękuję za to uzupełnienie. Szczerze mówiąc, byłam przekonana, że "Siri ya mtungi" to film, a nie serial.

      Usuń
    2. Moze byc Andrzej :-) sluze pomoca. mieszkalem ponad 13 lat mkoani Mwanza!
      nie wiem czy znane jest slowo tamthilia? czyli wlasnie telenowela czy serial.

      Usuń