środa, 25 maja 2016

Arusi, czyli ślub i wesele w kulturze suahili


Tematem majowej akcji W 80 blogów dookoła świata jest ślub i wesele w kraju, o którym piszemy. Gdybym rzeczywiście miała omówić śluby we wszystkich kulturach, które możemy znaleźć w Kenii i Tanzanii, pewnie powstałaby z tego mała książka. Dlatego chciałabym skupić się na obszarze tradycyjnej kultury suahili, czyli wschodnim wybrzeżu tych krajów i okolicznych wyspach. 

Przede wszystkim musimy pamiętać, że Suahilijczycy to w większości muzułmanie. O ich religii potocznie często mówi się jednak jako o czarnym islamie lub po prostu islamie nieortodoksyjnym, zasady zaczerpnięte z Koranu często bowiem mieszają się tutaj z elementami rodzimych afrykańskich religii. Ten mariaż można też dostrzec w podejściu do ślubów i pozycji kobiet w społeczeństwie. Pewne zmiany wymusza też nowoczesność, coraz częściej to młodzi sami decydują, z kim chcą zawrzeć związek małżeński, ciągle nie obejdzie się jednak bez zgody rodziny i uiszczenia płatności małżeńskiej. 

Jak to było tradycyjnie?

W kulturze suahili preferowano zawierane w młodym wieku aranżowane małżeństwa w obrębie tej samej grupy etnicznej i kulturowej. Choć islam zezwala na poligamię, nie była ona aż tak szeroko praktykowana, a zbyt ostentacyjna mogła nawet narazić obnoszącego się z nią pana na ostracyzm społeczny. A. Prins w swojej książce The Swahili speaking peoples of Zanzibar and the East African Coast pisze, że na dwudziestu badanych na Zanzibarze mężczyzn tylko ośmiu było poligamistami. Sześciu z nich miało dwie żony, a tylko jeden dozwolone przez Koran cztery. Bardziej pobłażliwie niżby to nakazywał szariat traktowano na Wybrzeżu Suahili stosunki pozamałżeńskie, konkubinaty były akceptowane, a na romanse przymykało się oko, o ile obie strony zachowywały odpowiednią dyskrecję. Podstawową formą małżeństwa było małżeństwo oficjalne, czyli ndoa ya rasmi. Taki związek zawierało się w obecności opiekunów młodej pary oraz islamskiego sędziego. Istniały jednakże też ndoa ya siri, czyli małżeństwa sekretne. Poza tymi dwoma formami w kulturze suahili obecne były również – dozwolone choć nieaprobowane w prawie sunnickim – małżeństwa tymczasowe, czyli muta. Zawierali je głównie kupcy, którzy w czasie swoich podróży długo przebywali poza domem i znajdowali sobie kobiety w innych miastach. A co było niedozwolone? Na przykład związki niewolników bez wiedzy ich pana oraz wiązanie się z kobietami rozwiedzionymi, opuszczonymi i prostytutkami. Nie potępiano natomiast małżeństw pomiędzy bliskimi krewnymi, które były wręcz preferowane w wyższych sferach. J. Middleton w książce The World of the Swahili: An African Mercantile Civilization podaje, że 65% spośród najstarszych córek na wyspie Lamu wyszło za brata stryjecznego, 25% za innych kuzynów drugiego i trzeciego stopnia w linii ojca, a 10% za dalszych krewnych. Małżeństwa te były zaskakująco trwałe, zapewne przez swoją wagę. Taki związek tworzył nową linię klanu i pozwalał na pozostanie majątku w rodzinie. Dziedziczenie bowiem w kulturze suahili odbywało się w linii żeńskiej, co wyraźnie odróżnia ją od pozostałej części muzułmańskiego świata. Dlatego to mąż wprowadzał się do nowo poślubionej żony, a przez pierwsze kilka lat małżeństwa mieszkała z para młodą teściowa. 

Płatność małżeńska

Warunkiem zawarcia małżeństwa jest w tradycji Wybrzeża Suahili dokonanie płatności małżeńskiej, czyli mahari. Wypłaca się ją na ręce ojca panny młodej lub jej opiekuna. Jej wysokość i forma są spisywane w akcie małżeńskim. Według Middletona mahari nie jest dużym obciążeniem dla bogatszych rodzin, ale może być problemem dla najbiedniejszych. W praktyce często odracza się płatność do momentu pojawienia się dzieci, a najpóźniej – do rozwodu. Uchylenie się od zapłaty mahari to plama na honorze. W rodach arystokratycznych istnieje inny rodzaj płatności, który jest zwykle znacznie wyższy od mahari. Nazywa się ją zwykle po prostu kitu (rzecz). Wypłaca ją rodzinie panny młodej rodzina pana młodego lub on sam. Kwota ta zwykle przeznaczana jest na organizację wystawnego wesela, a tradycja nakazuje przekazać 5% na cele charytatywne. Osobną sprawą jest hadaya, czyli posag panny młodej, który ta otrzymuje od swojego ojca i który stanowi jej wyłączną własność. W skład posagu wchodzą zwykle meble, ubrania i biżuteria. Mahari obowiązuje przy każdym z kolei małżeństwie kobiety, kitu i hadaya – tylko przy pierwszym. Płatności małżeńskiej nie trzeba zwracać po rozwodzie.

Arusi

A jak wygląda wesele? To duże przedsięwzięcie, które trwa co najmniej kilka dni. Przed samym weselem musi nastąpić jeszcze ceremonia unyago, czyli wtajemniczenia przyszłej panny młodej w tajniki życia małżeńskiego i alkowy, co często połączone jest z zabiegami upiększającymi. Na tę uroczystość mężczyźni nie mają wstępu. Kobiety śpiewają i grają na bębnach, a te starsze pouczają pannę młodą jak postępować z mężem. Zwieńczeniem tego etapu jest zdobienie ciała henną. Ale uwaga, bo do takiej ozdoby mają prawo jedynie kobiety niezamężne. Dopiero po tych przygotowaniach następuje nikah, czyli właściwe zawarcie małżeństwa. Para młoda nie składa jednak przysięgi razem. Pan młody wypowiada ją przed imamem w meczecie, do którego panna młoda niestety nie ma wstępu. Dopiero po przysiędze pan młody może udać się do domu rodziców panny młodej, żeby zabrać swoją wybrankę na przyjęcie weselne. Przedtem jednak drogę zastąpią mu zapewne rodzeństwo i kuzyni jego wybranki, którzy za wpuszczenie do domu zażądają prezentów (coś jak nasze szlabany). Pozostała część wesela odbywa się już dość typowo. Wszyscy śpiewają, tańczą, jedzą i robią zdjęcia. 

Najlepsze zostawiałam Wam na koniec. Suknie ślubne w kulturze suahili tradycyjnie są zielone. Niestety coraz częściej wypierają je białe suknie z Zachodu. Jak widać na poniższych zdjęciach, całkiem na czasie jest też pomieszanie stylów. 

źródło: lilian-nabora-photography.blogspot.com
źródło: adventuringlife.wordpress.com
źródło: tulevizuri.blogspot.com
źródło: tulevizuri.blogspot.com

Mini słowniczek ślubny

kufunga ndoa - brać ślub
kuoa - żenić się
kuolewa - wychodzić za mąż (panie mogą brać ślub tylko w stronie biernej, to panowie się żenią, panie są w suahili co najwyżej żenione)
arusi - wesele
bibi arusi - panna młoda
bwana arusi - pan młody
Ciekawostką jest, że czasowników kuoa i kuolewa możemy użyć tylko w formie dokonanej lub w zaprzeczeniu formy dokonanej, co daje znaczenie jeszcze nie jestem. Kultura suahili nie przewiduje czegoś takiego, jak bycie singlem z wyboru, nawet na poziomie gramatyki. Dla Suahilijczyka osoba dorosła, która nie ma męża czy żony, to osoba, którą dotknęło wielkie nieszczęście.

Mało Wam ślubów? Zajrzyjcie koniecznie na inne blogi!

Chiny
Biały Mały Tajfun: Chińskie wesele

Francja
Zabierz Swego Lwa: Les Noces Pourpres
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: Cztery wesela i…
Francuskiej inne notatki Niki: Francuski ślub o katalońskich barwach
Madou en France: PACS, czyli wszystko o związkach partnerskich we Francji
Japonia
japonia-info.pl: Ślub w Japonii

Kirgistan
Enesaj.pl: Kirgiskie tradycje weselne
Kirgiski.pl: Ślub i wesele we współczesnym Kirgistanie
Niemcy
Nauka Niemieckiego w Domu: Ślub i Wesele po niemiecku
Niemiecki po ludzku: Początek końca
Językowy Precel: Ślub i wesele po niemiecku - słownictwo

Szwecja

Szwecjoblog: Szwedzkie ślubne statystyki

Turcja
Turcja okiem nieobiektywnym: Turecki ślub w odcieniach czerwieni

Wielka Brytania
Specyfika języka: W co ubrana jest Panna Młoda?
English-tea-time.com:  Na ślubnym kobiercu


14 komentarzy:

  1. A to ciekawe, że suknie ślubne są zielone, bo przecież ten kolor w islamie jest kolorem raju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zielone suknie ślubne!!!!! <3 No i wspaniały pomysł dziedziczenia w linii żeńskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że białe suknie w wielu krajach wypierają tradycję

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne są te stroje! :) Bardzo ciekawy blog, wiele rzeczy w innych kulturach niesamowicie mnie zaskakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dość dziwnie patrzy mi się na europejską suknię w otoczeniu tradycyjnych strojów ;) Co do tych opłat, można się pogubić, co kiedy i komu zapłacić! Same ciekawostki, fajny opis.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam właśnie chyba na te suknie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie wolę nasze wolnościowe zwyczaje, ale fajnie jest poczytać o innych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniale opisane i pokazanie. A zielone suknie rzeczywiście niesamowity i tak pięknie inne od tego co sami znamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne, kompletne opisane materiały!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie jest zobaczyć jak się ludzie kochają i pobierają w innych kulturach. Mnie to bardzo interesuje. Zdecydowałam się razem z moim narzeczonym na ślub. Jednak nie chcieliśmy wydawać ogromnych sum na sale weselne. Zdecydowaliśmy się na wynajem namiotu nasi dziadkowie uważają, że to jakaś egzotyka. Chyba pokażę im tego bloga :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! nie ma to jak śliczne wesele i ślub! bardzo dużo dają dekoracje i kolorowe dodatki!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Według nas to wspaniałe, że opisujesz jak wygląda ceremonia zaślubin w innych kulturach. Większość ludzi nie ma pojęcia o zagranicznych zwyczajach, a są one niezmiernie ciekawe. Znakomity artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! Warto dowiedzieć się tak wiele o weselach w innych kulturach!

    OdpowiedzUsuń