wtorek, 3 stycznia 2017

Bajka: Nie słuchaj rad kobiety


Suahilijskie bajki potrafią być naprawdę przewrotne. Ta jest chyba najlepszym tego dowodem.


Usishike shauri la mwanamke

Alitokea mfalme, akanena: Shauri la mwanamke asishike mtu
Alitokea mtu na mkewe, anakwenda tembea. Wakapata mahala pana mitende mingi. Akapanda juu mwanamme, juu ya mtende kung'oa tende, apate kula yeye na mkewe. Alipopanda juu, akashika kuti kavu. Yule mwanamke chini akamwambia mumewe: Uache kuti kavu, ushike kuti bichi, kwa sababu hilo kuti kavu halina nguvu. Yule mwanamume akawaza akanena: Sultani amesema: Msisikilize mashauri ya waanawake. Akashika kuti kavu, ili kukataa shauri la mwanamke, akaanguka chini akazimia. Khalafu yule mwanamke alipomwona yule mumewe amezimia, akalia mwanamke. Marra wakija wenyewe wenyi mitende yao, wakimwuliza mwanamke: Unalilia nini? Akanena: Nalilia mume wangu, amekufa. Alipanda juu ya mtende, akashika kuti kavu, hamwambia: 'shika kuti bichi' asikubali, akaanguka, akifa, na sasa nalilia mume wangu. Wale wakamwambia: Kama alishika kuti bichi mumeo, naye akiwa mzima, tungelimpiga mikuki akafa, walakini sasa haidhuru. Wakamchukua mwanamke. Hatta asubuhi yule mumewe ikarejea roho yake, akatazama mkewe amechukuliwa, akanena: Kama ningalishika kuti bichi, hafuata maneno ya mke wangu, wangaliniua. 


Nie słuchaj rad kobiety

Był sobie król, który powiedział: Niech mężczyzna nie słucha rad swojej żony. 
Byli sobie też mężczyzna i jego żona, którzy wybrali się na spacer. Doszli do miejsca, w którym rosło dużo palm daktylowych. Mężczyzna wspiął się na jedną z nich, żeby zerwać daktyle dla siebie i żony. Wspinał się, trzymając się suchych liści. Jego żona, która była na dole, powiedziała: Zostaw suche liście i trzymaj się tych młodych, ponieważ suche liście są słabe. Mężczyzna pomyślał i powiedział: Sułtan mówi: nie słuchajcie rad waszych żon. Złapał się suchego liścia, żeby postąpić przeciw radom żony, spadł i stracił przytomność. Kiedy kobieta zobaczyła, że jej mąż stracił przytomność, zaczęła płakać. Nagle zjawili się właściciele palm daktylowych i zapytali ją: Czemu płaczesz? Odpowiedziała: Opłakuję mojego męża, który umarł. Wspiął się na palmę daktylową, trzymał się suchych liści, a mówiłam mu 'trzymaj się młodych liści', nie słuchał, spadł, umarł i teraz go opłakuję. Oni odpowiedzieli: Jeśli twój mąż trzymałby się młodych liści i byłby teraz cały, przebilibyśmy go włóczniami i zabili, ale teraz to już nie ma znaczenia. I zabrali kobietę. 
Następnego ranka mężczyzna odzyskał przytomność i zobaczył, że zabrali jego żonę, powiedział: Gdybym trzymał się młodych liści, posłuchałbym rad żony, zabiliby mnie. 

Słowniczek
mfalme (kl.1) - król
shauri (kl.5) - rada
kushika - trzymać
kutembea - spacerować
mitende (kl.4) - palmy daktylowe
tende (kl.9) - daktyl
kupanda - wspinać się
kuti (kl.5) - liść palmowy
kavu - suchy
bichi - młody, surowy
kuanguka - upadać
kuzimia - zemdleć
kufa - umrzeć
kulia - płakać
mkuki (kl.3) - dzida
roho (kl.9) - dusza
kuchukua - brać
kufuata - podążać
kurejea - wracać

Plantacja palm daktylowych
źródło: swiatwkwiatach.pl

piątek, 30 grudnia 2016

Forma kierunkowa


Pisałam Wam już o stronie biernej i formie statywnej, ale tak naprawdę wśród form pochodnych czasownika w suahili najczęściej używa się formy kierunkowej, która wprowadza znaczenie robienia czegoś dla kogoś. Z punktu widzenia użytkownika języka polskiego już samo jej istnienie wydaje się bez sensu. Po polsku, czy to gotujemy po prostu, czy gotujemy dla kogoś, użyjemy tego samego czasownika. Po co kombinować?  

W suahili jest jednak tak, że większość czasowników w formie prostej nie wymaga, a nawet nie pozwala na użycie dopełnienia. Kiedy więc chcemy dodać informację, dla kogo została wykonana dana czynność (czyli po prostu dodać dopełnienie), najczęściej trzeba użyć właśnie formy kierunkowej. Jedynym podstawowym czasownikiem, który z założenia wymaga dopełnienia, jest kupa, czyli dawać. Z dopełnieniem można też użyć czasowników kuuliza (pytać) i kuomba (prosić). Poza tymi wyjątkami forma kierunkowa jest konieczna w zasadzie zawsze, kiedy chcemy powiedzieć, dla kogo coś zostało zrobione. Czyli:

Mkulima analima shamba. - Rolnik uprawia pole
ale:
Mkulima anamlimia Ali shamba. - Rolnik uprawia Alemu pole. 

Jak tworzymy formę kierunkową?
- sufiksu -i- używamy w czasownikach zakończonych na spółgłoskę, które w temacie czasownika mają samogłoski i, a lub u. Np. kufika - kufikia, kupata - kupatia
- sufiksu -li- używamy w czasownikach, których temat zakończony jest na samogłoskę i, a lub u. Np. kusikia - kusikilia, kununua - kununulia. 
- sufiksu -e- używamy w czasownikach zakończonych na spółgłoskę, które w temacie czasownika mają samogłoski lub o. Np. kuleta - kuletea, kusoma - kusomea. 
- sufiksu -le- używamy w czasownikach, których temat zakończony jest na samogłoskę e lub o. Np. kuondoa - kuondolea, kupokea - kupokelea. 

Zasady są więc dość regularne i nie powinny sprawiać problemów. Najtrudniejsze jest tak naprawdę zapamiętanie, że w ogóle należałoby takiej formy użyć. :) A używa się jej w zasadzie cały czas. 

Forma kierunkowa potrafi też niestety czasem być wieloznaczna. Np. jeśli powiemy alimfanyia kazi może to oznaczać tak wykonał pracę dla kogoś, jak i wykonał pracę zamiast kogoś. W takiej sytuacji tylko kontekst może nas uratować i podpowiedzieć, o którą z opcji chodziło. 

Rzadziej spotykaną, ale równie ważną, funkcją form kierunkowej jest informowanie o funkcji, jaką pełni dany przedmiot, np. behewa la kulalia - wagon sypialny, sindano ya kushonea - igła do szycia. 

Jak już pewnie zauważyliście, forma kierunkowa często idzie w parze z dopełnieniem (np. kukupatia - wziąć dla ciebie), dość często widuje się ją też z trybem życzącym. Np. nikuchukulie mizigo - ponieść ci bagaż?

czwartek, 22 grudnia 2016

Najgorsze książki o Afryce Wschodniej


W zakładce Książki podrzucam Wam czasem recenzje książek o Kenii i Tanzanii, które warto przeczytać. Dziś jednak chciałabym zrobić coś odwrotnego i przestrzec przed niektórymi książkami, których czytanie może poważnie zagrozić zdrowiu psychicznemu myślącego człowieka. Gotowi? 

Biała Masajka


Bestseller Corinne Hofmann otwiera nie tylko listę najgłupszych książek o Afryce Wschodniej, lecz także najgłupszych książek o Afryce w ogóle. Aż trudno uwierzyć, że autorka mogła zmieścić tyle ignorancji na zaledwie trzystu stronach! Mamy tu do czynienia z biografią samej autorki, która, zobaczywszy podczas wakacji występ czarnoskórego tancerza, postanowiła zostać jego żoną i przenieść się do Kenii. Nasz dzielna Szwajcarka nawet nie potrafiła dogadać się ze swoim wybrankiem, ale nic sobie z tego nie robiła. Już kiedy pierwszy raz przeczytałam opis książki, coś mi nie pasowało. Rzecz w tym, że masajskie obyczaje małżeńskie są dość szeroko opisane w literaturze, prawdopodobnie dlatego, że oburzały kiedyś pruderyjnych europejskich antropologów. Masajowie tradycyjnie praktykowali poligamię, mało tego nie mieli też zbyt wiele przeciw skokom w bok pod warunkiem, że miały miejsce w obrębie grupy rówieśniczej męża (u Masajów istnieje silne poczucie wspólnoty pomiędzy mężczyznami, którzy wkroczyli w dorosłość w tym samym roku). Niestety jest to też dość patriarchalna społeczność, w której kobiety są wydawane za mąż dość wcześnie i nie mają za wiele do powiedzenia. Oczywiście świat się zmienia, Masajowie też, niemniej opisy z Białek Masajki jakoś nijak nie pokrywają się ze zwyczajami tego ludu. Rozwiązanie tej zagadki znalazłam dopiero na  tej stronie. Otóż wybranek Corinne Hofmann nie jest żadnym Masajem, tylko Samburu. Autorka albo o tym nie wiedziała, albo postanowiła to zignorować. Wyobrażacie sobie w ogóle coś takiego? To jak wyjść za Polaka i nadal nazywać go Rosjaninem. Dalej jest tylko gorzej. Hofmann nie zamierza się uczyć języka, dowiedzieć czegokolwiek o historii czy obyczajach ludzi, z którymi chce żyć. Zamiast tego przyjmuje postawę roszczeniową. Jest wręcz rozżalona, że nikt nie traktuje jej tak, jak sobie wyobrażała. Na siłę próbuje zmieniać styl życia mieszkańców wioski i szczerze dziwi się, gdy tym jej pomysły nie bardzo się podobają. Z mężem wciąż nie rozmawia, tylko razem sypiają. Jak nietrudno się domyślić, związek szybko się rozpada. Corinne nadal nie rozumie czemu i jest tak rozżalona, że postanawia napisać o tym książkę. I ku mojemu przerażeniu ta książka sprzedaje się dobrze na całym świecie. 

Miłość lwicy


Powieść biograficzna, której autorka poznaje na wakacjach przystojnego Samburu i postanawia zostać jego żoną oraz zamieszkać w Kenii, a potem napisać o tym złą książkę. Może to zaraźliwe? Niemka Christina Hachfeld -Tapukai wykazała się nieco większą wytrwałością od poprzedniczki, ale jej biografia jest równie niewarta czytania. 

Żona myśliwego


Powieść australijskiej autorki Katherine Scholes to tylko ordynarny harlequin, którego akcja zupełnie przypadkowo została osadzona w Tanzanii. 

Blondynka na Czarnym Lądzie


Beata Pawlikowska wydaje książki w zastraszającym tempie i to na różne tematy. Nie dziwne więc, że żadnemu z nich nie może poświęcić zbyt wiele uwagi. Jej książka o Tanzanii przypomina trochę taką ekspresową turystykę, patrzymy na prawo, jak lew majestatycznie wygrzewa się w słońcu, na lewo spowita mgłą góra Kilimandżaro i jedziemy dalej. Lubię reporterów dobrze przygotowanych do podróży, który zadali sobie trud poznania historii i zwyczajów ludów, o których chcą pisać. Takich, którzy spędzili w opisywanym miejscu odpowiednio dużo czasu i cierpliwie wysłuchali historii bohaterów. Słowem zrobili coś więcej niż wyjeżdżający na wczasy turysta. Niestety Pawlikowska produkuje tylko masowo spłyconą treść, a większość informacji o Tanzanii, które podaje w Blondynce na Czarnym Lądzie, można zaleźć w Wikipedii. Da się też odnieść nieprzyjemne wrażenie, że bardziej interesują ją jej własna osoba niż cokolwiek na zewnątrz. 

Kenia i Tanzania z serii Kobieta na Krańcu Świata


Kolejne masowo produkowane i nicniewnoszące książeczki z garścią powierzchownych informacji rodem z internetu i ładnymi zdjęciami zwierząt. I obowiązkowo łzawa historia o biednych słonikach zabijanych przez złych kłusowników. Czyta się lekko, ale naprawdę można sobie darować.

Kenia. Hakuna kurudi


Nie chcę za bardzo krytykować Pauli Anny Gierak, która sama przyznaje, że jest dopiero początkującą podróżniczką. Nie pozuje też na wielką reporterkę i znawcę tematu jak wyżej wspomniane panie. To w zasadzie urocze, jak cieszy się swoją wymarzoną podróżą. Niestety autorka nie wykazuje wielkiego talentu literackiego i ma tendencję do zbytniej emocjonalności, a nawet popadania w egzaltację. Też cieszyłabym się, gdybym właśnie kupiła bilet do Nairobi, ale taka reakcja:
Łzy leciały mi ciurkiem. Zrobiłam pierwszy krok, krok, który zbliżył mnie do spełnienia mojego największego marzenia. Być tam – w Afryce.
To już chyba jednak przesada. Ludzie jednak latają do Nairobi codziennie, pracują tam, a nawet mieszkają. To nie wyprawa do wnętrza ziemi tylko do drugiego. zaraz po Egipcie, najczęściej odwiedzanego przez turystów kraju na kontynencie.

Zielone wzgórza Afryki


Zła książka dobrego autora, czyli opowieść o tym, jak Ernest Hemingway wybrał się do Kenii na polowanie na grubego zwierza i o tym, jak pił piwo z innymi myśliwymi. W Afryce nie interesowało go w zasadzie nic poza elementami fauny, które mógł ustrzelić. O miejscowych nie wspomina prawie wcale, chyba że akurat mu to piwo podali albo nieśli mu bagaż.

Pożegnanie z Afryką


Karen Blixen plasuje się niewątpliwie znacznie wyżej niż wspomniane wcześniej autorki, nie można jej zarzucić braku pewnego literackiego talentu. Poza tym moja mama uwielbia ekranizację z Robertem Redfordem. Problem w tym, że ta książka jest tylko dziennikiem życia na farmie pewnej Dunki, Afryka jest w niej jedynie malowniczym tłem zdarzeń. Dlatego Pożegnanie z Afryką trafia na tę listę jako pozycja nieprzydatna czytelnikowi, który naprawdę chciałby się czegoś dowiedzieć o Kenii. 

Czas na tzw. honorable mention. Chociaż książka ta nie opowiada konkretnie o Kenii lub Tanzanii, a jedynie o podróży wzdłuż kontynentu, moja lista byłaby niepełna bez Chwili przed zmierzchem Marcina Kydryńskiego. Tak, to ten pan z ładnym głosem prowadzący audycje muzyczne w radiowej Trójce. Cała książka może nawet nie byłaby taka zła, gdyby nie entuzjastycznie wyrażane przez autora poparcie dla... płatnego seksu z nieletnimi. Oto chyba najczęściej cytowany fragment, która następuje zaraz po erotycznych fantazjach narratora na temat pewnej dwunastolatki:
Zawsze uważałem, że w pragnieniu białych mężczyzn, by posiąść czarne kobiety, jest pewna prawidłowość. Nie wydaje mi się jednak, by chodziło tu o tak lubiany przez seksuologów, jak i historyków motyw dominacji. Widzę tę siłę raczej jako atawizm. Jako sublimację żądzy spółkowania ze zwierzętami. (...) Seks dla większości Afrykanek to jedyna radość życia. Używają go w sposób równie naturalny i spontaniczny jak zwierzęta. Jeśli nie pracują i nie kochają się - nuda je zabija. Często więc łączą te zajęcia. Ich prostytucja nie jest konsekwentna. Biorą pieniądze wtedy, kiedy ich potrzebują. Czasem proszą jedynie o śniadanie. Częstokroć proszą tylko o to, by je wziąć. A są nie do wyobrażenia piękne. Nie sądzę, by znalazł się zdrowy mężczyzna, który umie oprzeć się ich urokowi. Nie jest to bowiem wdzięk ludzki, do którego przywykliśmy, ale zwierzęcy. Te dziewczyny proszą, by je pokryć. 
Ciężko skomentować te wynurzenia w jakikolwiek cenzuralny sposób. Sam Kydryński tłumaczył się błędami młodości (książka została wydana w latach dziewięćdziesiątych i to, o zgrozo, przez wydawnictwo Prószyński i S-ka) oraz tym, że jego myśli cytowane są w oderwaniu od kontekstu. No cóż, też byłam młoda i głupia, ale nawet wtedy nie widziałam niczego dobrego w seksie z nieletnimi za pieniądze. Pewnie okażę się niezdolnym to zrozumienia subtelności aluzji prostakiem, ale jeśli kiedyś jakiś jegomość powie mi, że chciałby mnie posiąść, bo tak nakazuje mu żądza spółkowania ze zwierzętami, zobaczy podeszwę mojego buta. Bez pytania o kontekst. 

sobota, 25 czerwca 2016

Chai masala


W czerwcowej edycji akcji W 80 blogów dookoła świata stawiamy fundamentalne pytanie: kawa czy herbata? W kulturze suahili odpowiedź może być tylko jedna. Herbata! Ale nie taka zwykła, a z mlekiem i z całą masą przypraw. Spróbujcie sami. 


Chai masala

andaa birika 
chemsha maji kidogo
tia majani ya chai vijiko 5 (kwa watu watano)
tia dalasani, karafuu, tangawizi na iliki kidogo
chemsha vitu vyote kwa dakika 5 hivi
ongeza maziwa vikombe 5
chemsha tena
tia sukari vijiko vitano, koroga vizuri
chai tayari

przygotuj czajnik
zagotuj trochę wody
dodaj 5 łyżek liści herbaty (dla pięciu osób)
dodaj trochę cynamonu, goździków, imbiru i kardamonu
gotuj wszystko przez około 5 minut
dolej 5 kubków mleka
znów zagotuj
dodaj 5 łyżek cukru, dokładnie zamieszaj
herbata gotowa

źródło: wikimedia.org

Zajrzyjcie też koniecznie na inne blogi biorące udział w akcji!

Austria
Herbata po austriacku

ChinyBiały Mały Tajfun: Kawa Hani
Gruzja
Gruzja okiem nieobiektywnym: Kawa czy herbata, czyli co pić w Gruzji
Hiszpania
Hiszpański na luzie: Trzy kawowe napoje z Walencji

Kazachstan
Enesaj.pl: Historia herbaty w Kazachstanie
Rosja
Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim: Herbata w literaturze rosyjskiej

Turcja
Turcja okiem nieobiektywnym: Kawa prawdę Ci powie



wtorek, 21 czerwca 2016

Przyimki i spójniki

Przyimki i spójniki to takie małe części mowy, którym gramatyki poświęcają zwykle niewiele miejsca. Ale przecież nie sposób ułożyć bez nich zdania! Dlatego dzisiaj będzie właśnie o nich. 

Spójniki
na - i, oraz
pia - także, również
tena - znów
au - lub, albo
ama - lub, ani
wala - ani
isitoshe - co więcej, ponadto
vilevile - też, również
lakini - ale
ila - poza, oprócz
bila - bez
ili - aby, żeby
ingawa, ingawaje - chociaż, jednak
ijapokuwa - chociaż
ikiwa - jeśli
kwani - ponieważ, skoro
kwa sababu - dlatego, ponieważ
kwamba - że
kwa kuwa - że, ponieważ
kuliko, kuzidi - niż, bardziej niż

Przyimki proste
na - z, przez
kwa - do, z pomocą czegoś, dla, przez, w jakimś miejscu
mpaka - do, aż do
kutoka - z, od
katika - w, podczas
kwenye - w, na
tangu - odkąd, od czasu

Atasafiri na watoto wake. - Będziemy podróżować z jego dziećmi. 
Kazi yangu ilitafsiriwa na mkalimani. - Moja praca została przetłumaczona przez tłumacza. 
Nitaenda nyumbani kwa Abdi kesho. - Jutro pójdę do domu Abdiego. 
Alipigwa kwa nawe. - Został uderzony kamieniem. 
Tulisafiri kwa basi. - Podróżowaliśmy autobusem. 
Alinijia kwa ushauri. - Przyszedł do mnie po radę. 
Wale wakimbizi walikufa kwa njaa. - Tamci uchodźcy umarli z głodu. 
Tangu lini mgeni ameningojea?  - Od kiedy goście na mnie czekają? 
Sili wali tena tangu dktari anikataze. - Nie będę jadł ryżu, skoro lekarz mi zabronił. 
Katika mwaka ule, kulinyesha sana. - W tamtym roku dużo padało. 
Wageni waliingia katika nyumba hii. - Goście weszli do tego domu. 
Usisadiki hata kidogo katika habari zile ulizozisikia. - Nie wierz we wszystkie te wiadomości, które usłyszałeś. 

Przyimki złożone
kati ya - pomiędzy
baada ya - po
ndani ya - wewnątrz, w środku
mbele ya - przed
karibu - obok, blisko, prawie
pamoja ya - razem z 
mahali pa - zamiast
juu ya - na, ponad, o czymś
mbali na - daleko od
nyuma ya - z tyłu
katikati ya - pomiędzy, w środku
zaidi ya - ponad
chini ya - pod
nje ya - poza, na zewnątrz

Bibliografia:
Wszystkie przykłady pochodzą z książki M. A. Mohammeda Modern Swahili Grammar. 

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Ubrania i moda

W suahili znaczenie zarówno nosić jak i ubierać oddaje jeden czasownik kuvaa w zależności od tego, z jakim czasem go użyjemy.
Ninavaa - ubieram się, ale:
Nimevaa - noszę, mam na sobie.

Mały słowniczek ubraniowy:
(w nawiasach numery klas rzeczownikowych, a po ukośniku brzmienie liczby mnogiej, jeśli różni się ona od liczby pojedynczej).
nguo (kl. 9/10) - ubranie
kitenge (kl.7)/ vitenge (kl.8) - materiał
suruali (kl. 9/10) - spodnie
suruali fupi (kl. 9/10) - krótkie spodenki
shati (kl.5)/ mashati (kl.6) - koszula
kanzu (kl.9/10) - długa biała koszula noszona przez mężczyzn
kofia (kl.9/10) - biała okrągła czapka noszona przez mężczyzn
kanga (kl.9/10) - wzorzysta chusta noszona przez kobiety
buibui (kl.5)/ mabuibui (kl.6) - czarna chusta noszona przez muzułmanki
shuka (kl.5)/ mashuka (kl.6) - przepaska na biodra, też: prześcieradło
kilemba (kl.7)/ vilemba (kl.8) - turban
kiatu (kl.7)/ viatu (kl.8) - buty
chupi (kl.9/10) - majtki, slipy
sidiria (kl.9/10) - biustonosz
soksi (kl.9/10) - skarpetki
fulana (kl.9/10) lub tisheti (kl.9/10) - podkoszulek, koszulka
sweta (kl.9/10) - sweter
koti (kl.5)/ makoti (kl.6) - płaszcz
malapa  (kl.6) - kapcie, japonki
suti (kl.9/10) - garnitur
tai (kl.9/10) - krawat
pajama (kl.9/10) - piżama
sketi (kl.9/10) - spódnica
mkoba (kl.3)/ mikoba (kl.4) - torebka
pochi (kl.9/10) - portfel
saa (kl.9/10) - zegarek
herini (kl.9/10) - kolczyki
kidani (kl.7)/ vidani (kl.8) - naszyjnik
pete (kl.9/10) - pierścionek

Jak widać współczesne ubrania mają przeważnie nazwy zapożyczone z angielskiego. Jak wyglądają te tradycyjne? To najlepiej po prostu pokazać.

Mariaż tradycji z nowoczesnością, czyli kanzu, kofia i marynarka.
źródło: www.jamiiforums.com
Na strój kobiecy wystarczy w zasadzie sama kanga, której można użyć jako spódnicy, bluzki, chusty na głowę, a nawet nosidełka na dziecko. Kangi mają bogatą tradycję i są mocno osadzone w kulturze. Dawniej ich kolory miała znaczenie, np. kangi czarno-czerwone noszone były przez kobiety w okresie menstruacji  i połogu. Z czasem jednak te wzorzyste chusty urosły do rangi politycznego manifestu. Tradycyjnie kangi zdobiono przysłowiami, ale choćby w okresie kolonializmu pojawiały się na nich raczej hasła z żądaniami wolności. Po uzyskaniu niepodległości często można było za to zobaczyć kangi z wizerunkiem pierwszego prezydenta Juliusa Nyerere. 

Kobiety w kangach.
źródło: www.astate.edu

Kangi
źródło: afrskangas.weebly.com

A tu kanga z Obamą.
źródło: www.kangausa.com

środa, 25 maja 2016

Arusi, czyli ślub i wesele w kulturze suahili


Tematem majowej akcji W 80 blogów dookoła świata jest ślub i wesele w kraju, o którym piszemy. Gdybym rzeczywiście miała omówić śluby we wszystkich kulturach, które możemy znaleźć w Kenii i Tanzanii, pewnie powstałaby z tego mała książka. Dlatego chciałabym skupić się na obszarze tradycyjnej kultury suahili, czyli wschodnim wybrzeżu tych krajów i okolicznych wyspach. 

Przede wszystkim musimy pamiętać, że Suahilijczycy to w większości muzułmanie. O ich religii potocznie często mówi się jednak jako o czarnym islamie lub po prostu islamie nieortodoksyjnym, zasady zaczerpnięte z Koranu często bowiem mieszają się tutaj z elementami rodzimych afrykańskich religii. Ten mariaż można też dostrzec w podejściu do ślubów i pozycji kobiet w społeczeństwie. Pewne zmiany wymusza też nowoczesność, coraz częściej to młodzi sami decydują, z kim chcą zawrzeć związek małżeński, ciągle nie obejdzie się jednak bez zgody rodziny i uiszczenia płatności małżeńskiej. 

Jak to było tradycyjnie?

W kulturze suahili preferowano zawierane w młodym wieku aranżowane małżeństwa w obrębie tej samej grupy etnicznej i kulturowej. Choć islam zezwala na poligamię, nie była ona aż tak szeroko praktykowana, a zbyt ostentacyjna mogła nawet narazić obnoszącego się z nią pana na ostracyzm społeczny. A. Prins w swojej książce The Swahili speaking peoples of Zanzibar and the East African Coast pisze, że na dwudziestu badanych na Zanzibarze mężczyzn tylko ośmiu było poligamistami. Sześciu z nich miało dwie żony, a tylko jeden dozwolone przez Koran cztery. Bardziej pobłażliwie niżby to nakazywał szariat traktowano na Wybrzeżu Suahili stosunki pozamałżeńskie, konkubinaty były akceptowane, a na romanse przymykało się oko, o ile obie strony zachowywały odpowiednią dyskrecję. Podstawową formą małżeństwa było małżeństwo oficjalne, czyli ndoa ya rasmi. Taki związek zawierało się w obecności opiekunów młodej pary oraz islamskiego sędziego. Istniały jednakże też ndoa ya siri, czyli małżeństwa sekretne. Poza tymi dwoma formami w kulturze suahili obecne były również – dozwolone choć nieaprobowane w prawie sunnickim – małżeństwa tymczasowe, czyli muta. Zawierali je głównie kupcy, którzy w czasie swoich podróży długo przebywali poza domem i znajdowali sobie kobiety w innych miastach. A co było niedozwolone? Na przykład związki niewolników bez wiedzy ich pana oraz wiązanie się z kobietami rozwiedzionymi, opuszczonymi i prostytutkami. Nie potępiano natomiast małżeństw pomiędzy bliskimi krewnymi, które były wręcz preferowane w wyższych sferach. J. Middleton w książce The World of the Swahili: An African Mercantile Civilization podaje, że 65% spośród najstarszych córek na wyspie Lamu wyszło za brata stryjecznego, 25% za innych kuzynów drugiego i trzeciego stopnia w linii ojca, a 10% za dalszych krewnych. Małżeństwa te były zaskakująco trwałe, zapewne przez swoją wagę. Taki związek tworzył nową linię klanu i pozwalał na pozostanie majątku w rodzinie. Dziedziczenie bowiem w kulturze suahili odbywało się w linii żeńskiej, co wyraźnie odróżnia ją od pozostałej części muzułmańskiego świata. Dlatego to mąż wprowadzał się do nowo poślubionej żony, a przez pierwsze kilka lat małżeństwa mieszkała z para młodą teściowa. 

Płatność małżeńska

Warunkiem zawarcia małżeństwa jest w tradycji Wybrzeża Suahili dokonanie płatności małżeńskiej, czyli mahari. Wypłaca się ją na ręce ojca panny młodej lub jej opiekuna. Jej wysokość i forma są spisywane w akcie małżeńskim. Według Middletona mahari nie jest dużym obciążeniem dla bogatszych rodzin, ale może być problemem dla najbiedniejszych. W praktyce często odracza się płatność do momentu pojawienia się dzieci, a najpóźniej – do rozwodu. Uchylenie się od zapłaty mahari to plama na honorze. W rodach arystokratycznych istnieje inny rodzaj płatności, który jest zwykle znacznie wyższy od mahari. Nazywa się ją zwykle po prostu kitu (rzecz). Wypłaca ją rodzinie panny młodej rodzina pana młodego lub on sam. Kwota ta zwykle przeznaczana jest na organizację wystawnego wesela, a tradycja nakazuje przekazać 5% na cele charytatywne. Osobną sprawą jest hadaya, czyli posag panny młodej, który ta otrzymuje od swojego ojca i który stanowi jej wyłączną własność. W skład posagu wchodzą zwykle meble, ubrania i biżuteria. Mahari obowiązuje przy każdym z kolei małżeństwie kobiety, kitu i hadaya – tylko przy pierwszym. Płatności małżeńskiej nie trzeba zwracać po rozwodzie.

Arusi

A jak wygląda wesele? To duże przedsięwzięcie, które trwa co najmniej kilka dni. Przed samym weselem musi nastąpić jeszcze ceremonia unyago, czyli wtajemniczenia przyszłej panny młodej w tajniki życia małżeńskiego i alkowy, co często połączone jest z zabiegami upiększającymi. Na tę uroczystość mężczyźni nie mają wstępu. Kobiety śpiewają i grają na bębnach, a te starsze pouczają pannę młodą jak postępować z mężem. Zwieńczeniem tego etapu jest zdobienie ciała henną. Ale uwaga, bo do takiej ozdoby mają prawo jedynie kobiety niezamężne. Dopiero po tych przygotowaniach następuje nikah, czyli właściwe zawarcie małżeństwa. Para młoda nie składa jednak przysięgi razem. Pan młody wypowiada ją przed imamem w meczecie, do którego panna młoda niestety nie ma wstępu. Dopiero po przysiędze pan młody może udać się do domu rodziców panny młodej, żeby zabrać swoją wybrankę na przyjęcie weselne. Przedtem jednak drogę zastąpią mu zapewne rodzeństwo i kuzyni jego wybranki, którzy za wpuszczenie do domu zażądają prezentów (coś jak nasze szlabany). Pozostała część wesela odbywa się już dość typowo. Wszyscy śpiewają, tańczą, jedzą i robią zdjęcia. 

Najlepsze zostawiałam Wam na koniec. Suknie ślubne w kulturze suahili tradycyjnie są zielone. Niestety coraz częściej wypierają je białe suknie z Zachodu. Jak widać na poniższych zdjęciach, całkiem na czasie jest też pomieszanie stylów. 

źródło: lilian-nabora-photography.blogspot.com
źródło: adventuringlife.wordpress.com
źródło: tulevizuri.blogspot.com
źródło: tulevizuri.blogspot.com

Mini słowniczek ślubny

kufunga ndoa - brać ślub
kuoa - żenić się
kuolewa - wychodzić za mąż (panie mogą brać ślub tylko w stronie biernej, to panowie się żenią, panie są w suahili co najwyżej żenione)
arusi - wesele
bibi arusi - panna młoda
bwana arusi - pan młody
Ciekawostką jest, że czasowników kuoa i kuolewa możemy użyć tylko w formie dokonanej lub w zaprzeczeniu formy dokonanej, co daje znaczenie jeszcze nie jestem. Kultura suahili nie przewiduje czegoś takiego, jak bycie singlem z wyboru, nawet na poziomie gramatyki. Dla Suahilijczyka osoba dorosła, która nie ma męża czy żony, to osoba, którą dotknęło wielkie nieszczęście.

Mało Wam ślubów? Zajrzyjcie koniecznie na inne blogi!

Chiny
Biały Mały Tajfun: Chińskie wesele

Francja
Zabierz Swego Lwa: Les Noces Pourpres
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: Cztery wesela i…
Francuskiej inne notatki Niki: Francuski ślub o katalońskich barwach
Madou en France: PACS, czyli wszystko o związkach partnerskich we Francji
Japonia
japonia-info.pl: Ślub w Japonii

Kirgistan
Enesaj.pl: Kirgiskie tradycje weselne
Kirgiski.pl: Ślub i wesele we współczesnym Kirgistanie
Niemcy
Nauka Niemieckiego w Domu: Ślub i Wesele po niemiecku
Niemiecki po ludzku: Początek końca
Językowy Precel: Ślub i wesele po niemiecku - słownictwo

Szwecja

Szwecjoblog: Szwedzkie ślubne statystyki

Turcja
Turcja okiem nieobiektywnym: Turecki ślub w odcieniach czerwieni

Wielka Brytania
Specyfika języka: W co ubrana jest Panna Młoda?
English-tea-time.com:  Na ślubnym kobiercu