wtorek, 25 kwietnia 2017

Parki narodowe Kenii i Tanzanii


Kwiecień to świetny czas, żeby porozmawiać o środowisku naturalnym. Wszystko budzi się do życia, a do tego w sobotę obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Ziemi. Dlatego w tym miesiącu tematem akcji W 80 blogów dookoła świata jest właśnie ochrona środowiska. Ja przy tej okazji chciałabym napisać kila słów o kenijskich i tanzańskich parkach narodowych. Temat ten traktowałam o tej pory po macoszemu, bo nie ukrywam, że bardziej interesują mnie język, literatura i kultura niż jacyś tam Timon i Pubma*, ale w końcu oba kraje są znane na całym świecie właśnie dzięki faunie i florze. A turyści, którzy co roku tłumnie przyjeżdżają, żeby je podziwiać, są ważnym źródłem dochodów tak dla mieszkańców, jak i dla budżetu państwa.


Serengeti. Tak większość Europejczyków wyobraża sobie Afrykę. Źródło: www.zicasso.com

Tanzania

Park Narodowy Serengeti jest jednym z najbardziej znanych na świecie. To właśnie tu można zobaczyć Afrykę taką, jaką wyobraża ją sobie większość ludzi. Sawanna, rozłożyste drzewa akacjowe, pasące się stada gazeli, zebr, żyraf i Simba na Lwiej skale. A do tego 90 tysięcy turystów rocznie. Plusem jest duża liczba zorganizowanych wycieczek i możliwość całkiem wygodnego noclegu. W Parku Narodowym Serengeti żyje też najprawdopodobniej największa w Afryce populacja lwów, co daje spore szanse, żeby zobaczyć jakiegoś na żywo. Słowo serengeti pochodzi z języka masajskiego i oznacza ziemię, która nigdy się nie kończy. W czasach kolonialnych Brytyjczycy urządzali tu sobie polowania, a w 1959 roku wysiedlili z terenu parku Masajów, bo to ponoć oni najbardziej zagrażali środowisku naturalnemu. Istnieją plany poszerzenia Parku Narodowego Serengeti o Jezioro Wiktorii. Niemniej znany jest Park Narodowy Kilimandżaro, usytuowany na północy kraju, tuż przy granicy z Kenią. Przyjeżdża się tu w zasadzie w jednym celu, żeby wejść na górę. Warto zaznaczyć, że chociaż Kilimandżaro jest najwyższym szczytem Afryki, można się na niego wspiąć bez specjalistycznego sprzętu, bo czubek jest całkiem płaski. Jeśli już znajdziecie się na północy Tanzanii, warto odwiedzić Ngorongoro, czyli największy na świecie krater nieczynnego wulkanu. Rezerwat jest domem rzadkiego i zagrożonego wyginięciem gatunku czarnego nosorożca. Okolicę zamieszkują też Masajowie, także ci wysiedleni kiedyś z Serengeti. Masajowie dość dobrze przystosowali się sytuacji, nauczyli się utrzymywać z turystyki, stając się przy okazji jedną z najbardziej znanych grup etnicznych kontynentu. Za niewielką opłata chętnie zrobią sobie z turystą zdjęcie, a nawet zaśpiewają i zatańczą. W pobliżu Ngorongoro znajduje się też wąwóz Olduvai, w którym odkryto najstarsze znane szczątki hominidów. Tak, to jest właśnie to miejsce, z którego wszyscy pochodzimy. Nieco mniej znany, a warty uwagi, jest Park Narodowy Jeziora Manyara. To tam można zobaczyć stada różowiutkich flamingów, które często żerują przy dwóch gorących źródłach Maji Moto (gorąca woda) i Maji Moto Ndogo (mała gorąca woda). Ważnym miejscem na mapie Tanzanii jest też Park Narodowy Gombe Stream, który w przeciwieństwie do innych wymienionych tutaj parków obejmuje tereny leśne zamieszkałe przez szympansy. To tutaj pracowała słynna badaczka Jane Goodall. Łącznie w Tanzanii znajduje się szesnaście parków narodowych, które zajmują 42 tysiące kilometrów kwadratowych. 


Flamingi w jeziorze Manyara. Źródło: karibuworld.com




Kenia


Kenia ma najwięcej parków narodowych w całej Afryce, bo aż 23, czyli tyle co Polska. Najbardziej znanym jest Park Narodowy Masai Mara, który jest przedłużeniem Parku Narodowego Serengeti po kenijskiej stronie granicy. Swoją nazwę zawdzięcza oczywiście Masajom. Można tu podziwiać krajobrazy rodem z Pożegnania z Afryką. Co roku na przełomie lipca i sierpnia tysiące antylop gnu przeprawia się przez rzekę Mara z Serengeti do Masai Mara, po drodze ginie około 3 tysięcy zwierząt, które zostają po prostu zadeptane. Już wiecie, jak zginął Mufasa. Park Narodowy Amboseli obejmuje teren sawanny po kenijskiej stronie góry Kilimandżaro. Wycieczki mogą zwykle przekraczać granicę bez żadnej kontroli i dojeżdżają aż do samej góry. Amboseli słynie z pięknych widoków, jezior okresowych i dużej populacji słoni. Jeśli natomiast chcielibyśmy w Kenii pooglądać flamingi, powinniśmy się udać do Parku Narodowego Jeziora Nakuru. Co ciekawe, jezioro jest słone. Najstarszym i największym, a przy tym nie aż tak zatłoczonym przez turystów jest Park Narodowy Tsavo. Można w nim oglądać hipopotamy, krokodyle i olbrzymie baobaby. Badania archeologiczne wskazują, że na te tereny zapuszczali się już ok. 700 roku kupcy z wybrzeża Suahili, którzy u miejscowej ludności zaopatrywali się w kość słoniową, skóry i niewolników. 


Stado antylop gnu przeprawia się przez rzekę Mara.


Dzika przyroda jest niewątpliwie największą atrakcją turystyczną Kenii i Tanzanii, co ma też swoje minusy. Tabuny turystów zadeptują rośliny, zostawiają śmieci i straszą dzikie zwierzęta. Z drugiej strony bez zostawianych przez nich pieniędzy nie byłoby za co utrzymać parków i rezerwatów. Poważnym problemem są też kłusownicy, których nie sposób upilnować na tak dużym terenie.


* -pumbavu to w suahili przymiotnik o znaczeniu głupi, dlatego to imię zdecydowanie nie jest komplementem.

Zajrzyjcie też koniecznie na inne blogi biorące udział w akcji!

CHINY
Biały Mały Tajfun: Ekologia w Chinach

FINLANDIA
Suomika: Ochrona środowiska - słownictwo po fińsku

FRANCJA
Demain, viens avec tes parents!: Ochrona środowiska

GRUZJA
Gruzja okiem nieobiektywnym: Gruzińska ekologia-idzie nowe?

KIRGISTAN
Kirgiski.pl: Obszary chronione Kirgistanu

NIEMCY 
Niemiecki w Domu: Ochrona środowiska w Niemczech
Niemiecka Sofa: Ekologia i ochrona środowiska po niemiecku

NORWEGIA
Norwegolożka: Jak Norwegowie zarabiają na ekologii?

ROSJA
Dagatlumaczy.pl: Kahoot! - quiz z okazji Dnia Ziemi
Enesaj.pl: Obszary chronione Rosji na terenach turkojęzycznych

SZWECJA
Szwecjoblog: 5 ciekawostek o ekologii w Szwecji


6 komentarzy:

  1. Aż nie wiadomo, kto bardziej depcze: gnu czy turyści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne miejsca. Wiele młodych par coraz częściej wybiera obcowanie z dziką przyrodą, jako atrakcje swojego miesiąca miodowego. Jednak warto pamiętać jak się zachowywać w takich warunkach. Bardzo nam się podoba, że ktoś o tym wspomina. Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tu pojechać to marzenie :) Aż się serce kraja, jak sie słyszy o kłusownikach...

    www.kursjezykowy.edu.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale, że opisuje Pani takie miejsca, dzięki temu człowiek nabiera chęci aby samemu się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne miejsca i wspaniały opis, tylko szkoda, że niektóre stworzenia okazały się tak kruche w konfrontacji z człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń